Bydgoszcz mówi: Czas na Regionalne Forum Kultury

Date of publication: 24.01.2012
Średni czas czytania 10 minutes
print

Konieczność utworzenia jednoczącego kujawsko-pomorską kulturę Regionalnego Forum Kultury jest najważniejszym postulatem czwartkowego spotkania Laboratorium Żywej Kultury. Dyskutowano też o tożsamości Bydgoszczy i Torunia, bezsensownych przepisach torpedujących realizację projektów łączących różne miejscowości oraz o fakcie ignorowania „prowincji” przez centralne ośrodki miejskie województwa.

Laboratorium jest nową inicjatywą badawczą, działającą przy Miejskim Ośrodku Kultury w Bydgoszczy. Docelowo misją Lab-u jest inicjowanie, wypracowywanie i promowanie innowacyjnych praktyk w zakresie animacji kultury i edukacji kulturalnej oraz wspieranie procesu tworzenia obywatelskiego modelu zarządzania kulturą. W gorącej dyskusji brali udział przedstawiciele kultury bydgoskiej, toruńskiej i regionalnej, członkowie Obywatelskiej Rady Kultury w Bydgoszczy, radni miejscy i regionaliści. Dyskutowano głównie o tym, czy w przededniu powstania aglomeracji bydgosko-toruńskiej kultura w regionie jest gotowa do współpracy. Czy istnieją odpowiednie do tego narzędzia systemowe i rozwiązania prawne. No i co najważniejsze – czy jest w ogóle chęć do współpracy? Słowem „jak to zrobić by kultura w regionie zaczęła być motorem rozwojowym?”.

Bogna Blachowska, radna miasta Bydgoszczy, podkreśliła rolę regionu w dalszych zmianach po-kongresowych. „Czas na tworzenie Regionalnych Obserwatoriów Kultury. Bydgoszcz nie tylko może, ma wręcz obowiązek wobec mniejszych ośrodków by stworzyć mapę kultury regionu i zinwentaryzować jej potencjał”.

Stanisław Kwiatkowski z Tow. Miłośników Miasta Bydgoszczy przekonywał do powrotu do kujawskich korzeni Bydgoszczy: „Region historyczno-kulturowy różni się fundamentalnie od obecnie istniejącej jednostki administracyjnej (województwa kujawsko-pomorskiego). Bydgoszcz od początków polskiej państwowości należy do Kujaw i należy stawiać na odbudowę związków z regionem kujawskim, bo bez tego nie da się zbudować niczego dobrego” - mówił, podkreślając brak historycznej łączności Torunia z Bydgoszczą oraz to że, jak to ujął: „nie wiadomo czy województwo będzie istniało za dwa lata”.

Jarosław Jaworski, specjalista ds. promocji kultury przybliżył dla równowagi sytuację Torunia, który historycznie został ukształtowany zupełnie inaczej niż Bydgoszcz. Mimo tego Toruń także nie ma jednoznacznej tożsamości regionalnej. Opowiada się za Pomorzem, choć był czas gdy zaliczano go nawet do... Mazowsza. Mimo tego, nie ma żadnych podstaw do tego by oba miasta nie współpracowały we wspólnym budowaniu kultury. Zobowiązuje do tego chociażby wspólny region.

Dr Grzegorz Kaczmarek z Wyższej Szkoły Gospodarki w Bydgoszczy podkreślał, że miasto może być promieniującym centrum: „Bydgoszcz może być akceleratorem budowy regionu. Może stać się miejscem spotkań dla ludzi z kujawsko-pomorskiego. Nie możemy mówić, że region jest sztuczny, bo on będzie prawdziwy jeżeli tylko o to zadbamy”.

Wiesław Karpusiewicz z Bydgoskiego Stow. Artystycznego podkreślił, że regionalne rozwiązania systemowe mogą powstać tylko gdy znajdzie oparcie w ludziach kultury i dobrej woli polityków z regionu. Podważył też mit, że animozje toruńsko-bydgoskie to wyłączna domena „kiboli sportowych”. Jego zdaniem problem tkwi w niechęci zakorzenionej u podstaw: „Z małych kiboli wyrosną duzi kibole, a z nich kibole-staruszkowie, co krzyczą `my wam tam tym zza płota pokażemy!` Dlatego jedynym rozwiązaniem jest edukacja już od dziecka, tak aby już dla dzieci oba miasta były oswojone, były czymś bliskim, a nie wrogim”.

Dr Marek Chamot naświetlił inny ciekawy wątek, opowiadając o pracy nad rozwojem kultury w małych ośrodkach w regionie: „Prowincja patrzy na Toruń i Bydgoszcz z coraz większym zdziwieniem i rozczarowaniem, że Toruń i Bydgoszcz są zajęte tylko sobą!”. Mówił o wielkiej otwartości gmin, a nawet wsi na budowę własnych strategii kulturalnych. Niestety bez pomocy głównych miast i władz marszałkowskich to się nie uda. „Jeżeli chcemy być naprawdę aglomeracją, to trzeba zmienić sposób myślenia z bydgosko-toruńskiego i sięgać wzrokiem poza granice własnych miast. Jeżeli pretendujemy do miana metropolii, to musimy EMANOWAĆ! Bydgoszczanie i toruniacy muszą się podzielić siłą kultury z regionem”.

Wielokrotnie podawano przykłady uwarunkowań prawnych w naszym regionie, torpedujących realizację znaczących projektów artystycznych poza dużymi miastami lub we współpracy różnych ośrodków – np. miasta z sąsiadującą z gminą. „Gdy chcę jako bydgoski ośrodek zrobić coś poza miastem to słyszę `nie`, bo `bydgoskie pieniądze mają iść na Bydgoszcz`” - mówiła dyrektor MOK w Bydgoszczy, Marzena Matowska. Przytaczała też przykład bezpłatnego „autobusu kulturalnego” z bydgoskiego Fordonu do odległego o 5 km zespołu pałacowego w Ostromecku. Mimo tego, że ZPP Ostromecko należy do bydgoskiego MOK, miasto Bydgoszcz nie może sfinansować kosztów kursowania autobusu, gdyż wyjeżdża on na teren innej gminy. Koszty w całości pokrywa więc MOK ze środków na bieżącą działalność. Dlatego też Matowska wnioskowała o wprowadzenie rozwiązań umożliwiających łączenie różnych samorządów w jednym projekcie oraz jego rozliczanie.

Wtórował jej Marian Wiśniewski z rady osiedla Fordon: „Siłą Bydgoszczy musi być wielokulturowość regionalna.”

Sceptyczne stanowisko przedstawił Karol Słowiński z BYLOT-u: „Nie wierzę, że uda się poprzez kulturę pokonać siłę negatywnej inercji. Najpierw musimy jednak stworzyć aglomerację, a jej ramach dopiero zbudowane zostaną działające narzędzia”.

Dr Chamot oponował: „W rządowym projekcie metropolitarnym zapisano, że `miasto aby zostać metropolią musi mieć wykształcone funkcje kreatywne na cały region`, tak więc nie mamy co czekać na metropolię tylko już budujmy narzędzia do kulturowego scalania regionu”.

Karol Zamojski prowadzący debatę z Olgą Marcinkiewicz, podsumował, że wola budowy narzędzi dla rozwoju kultury regionu jest: „Musimy więc przestać spotykać się tylko w Bydgoszczy i tylko w Toruniu i mówić tylko o Bydgoszczy i Toruniu. Czas wyjść w region i zorganizować Regionalne Forum Kultury”.

Uczestnicy spotkania Laboratorium uznali ten postulat za wartościowy na tyle, iż został on uchwalony jako oficjalny apel, który skierowany zostanie do władz. Zebrani widząc konieczność kontynuacji zrodzonej na Bydgoskim Kongresie Kultury idei społecznej partycypacji w kulturze uznali konieczność rozszerzenia tego procesu na wszystkie miasta, gminy i wsie kujawsko-pomorskiego. Regionalne Forum Kultury zdaniem uczestników spotkania winno zebrać się już na wiosnę tego roku i zacząć wypracowywać fundamenty pod organizację Regionalnego Kujawsko-Pomorskiego Kongresu Kultury. Miejsca do organizacji pierwszego spotkania zdecydowała się udostępnić dyrektor Miejsko-Gminnego Ośrodka Kultury w Mroczy. Na ten cel bezpłatnie udostępni wnętrza należącego do MGOK ośrodka w Witosławiu. Uczestnicy pierwszego spotkania Regionalnego Forum mają też obiecany darmowy dojazd do Witosławia. Karol Słowiński zadeklarował, że koszty transportu pokryje Bydgoska Lokalna Organizacja Turystyczna.

Spotkanie Laboratorium zaowocuje też listem z tej sprawie skierowanym do regionalnych polityków.

To nie koniec bydgoskiej „ofensywy” kulturalnej. W poniedziałek 23 stycznia w Pałacu w Ostromecku odbędzie się wspólne posiedzenie Komisji Kultury Sejmiku Samorządowego Woj. Kujawsko-pomorskiego oraz Komisji Kultury Rady Miasta Bydgoszczy.

Źródło: materiały organizatora (Kultura w budowie)