Muzea prywatne/kolekcje lokalne

Data publikacji: 01.01.2012
7 minut

Tytuł: Muzea prywatne/kolekcje lokalne. Raport z badań

Autor: opracowanie – Monika Maciejewska, Longin Graczyk

Rok wydania raportu: 2012

Finansowanie: MKiDN, Województwo Kujawsko-Pomorskie

galeria
galeria

Opis: Badania, których wynikiem jest raport, zostały zrealizowane w ramach projektu „Muzea prywatne, kolekcje lokalne. Badania nowej przestrzeni kulturowej”. Autorzy próbowali w nich uchwycić proces zmiany w relacji człowiek-przedmiot. Szczególnie interesowały ich konteksty: społeczny, ekonomiczny, polityczny i kulturowy. Przeprowadzona została szczegółowa diagnoza tego zjawiska, wykorzystująca etnograficzną metodologię badań terenowych, kwestionariusze i wywiady. Dokonano także opisu zastanych przypadków: muzeów, kolekcji, wystaw prywatnych, pojawiających się w lokalnej przestrzeni na terenie województwa kujawsko-pomorskiego i mazowieckiego.

Zasięg: województwo kujawsko-pomorskie, województwo mazowieckie

Język: polski

Słowa kluczowe: Polska, województwo kujawsko-pomorskie, województwo mazowieckie, muzealnictwo, kolekcja, muzeum

Link: http://muzeaprywatne.blogspot.com/

                                                                                                                                                 

Z MIROSŁAWEM FILICIAKIEM, MEDIOZNAWCĄ, DYREKTOREM INSTYTUTU KULTUROZNAWSTWA SWPS I REDAKTOREM KWARTALNIKA "KULTURA POPULARNA", ROZMAWIAŁ STANISŁAW KRAWCZYK

Stanisław Krawczyk: Raport pochodzi z 2012 roku, ale jego przedmiot chyba wciąż jest nietypowy.

Mirosław Filiciak: Sam długo postrzegałem ten tekst jako opowieść o pewnej dziwnej niszy: doceniałem to, że powstał, ale nie myślałem, że mógłby być przydatny w mojej pracy. Dopiero kilka miesięcy temu po pochwałach profesora Marka Krajewskiego sięgnąłem do raportu raz jeszcze – wtedy zorientowałem się, że porusza on bardzo wiele problemów podnoszonych dzisiaj w dyskusji o kulturze i instytucjach kultury. Jeśli chcemy poszerzać definicję kultury, to te prywatne kolekcje znakomicie się w to wpisują, a przez swój oddolny charakter może nawet lepiej pasują do relacyjnej koncepcji kultury niż instytucje tradycyjne.

Sam od jakiegoś czasu zajmuję się projektem badawczym związanym z archiwizowaniem gier komputerowych, które można traktować – ujmijmy to dość ogólnie – jako rodzaj nowego dziedzictwa. Gier jest tak wiele, że nie wierzę, aby odgórnie zarządzane archiwa mogły je wszystkie przechowywać, zwłaszcza że ostatnie dwie dekady pokazują, iż starsze gry to zjawisko ciągle żywe: istnieje scena retro, działają kolekcjonerzy, operują emulatory, Wszystko to często funkcjonuje – najdelikatniej mówiąc – w szarej strefie prawnej. I jak się okazuje, muzea prywatne to podobny obszar problemowy: ograniczone środki finansowe, dość niskie miejsce w hierarchiach kultury, brak zakorzenienia instytucjonalnego i prawnego

Bez wątpienia publiczne instytucje są potrzebne, wręcz niezastąpione – stabilizują rozedrgane sieci kultury. Skoro jednak zasobów do zarchiwizowania jest coraz więcej, to publiczne instytucje powinny porozumiewać się z prywatnymi i w ten sposób spełniać funkcję relacjogenną czy edukacyjną. W takich kontaktach bardzo pomocna będzie zgromadzona w raporcie wiedza o pasjonatach. Możemy dużo mówić o inkluzywnym traktowaniu kultury, niesprowadzaniu jej do wąsko wydzielonych granic, rozlewaniu się kultury na całe życie społeczne, ale wciąż w dyskusjach (na przykład na ostatnim Kongresie Kultury) pozostają liczne ślepe plamki. Ten raport pozwala nam zobaczyć i zrozumieć lokalnych kolekcjonerów, przy czym ważne jest to, że nie egzotyzuje ich działalności, lecz ujmuje ją w sposób empatyczny, rozumiejący, bez jakiegokolwiek wyśmiewania.

Dokument wydaje się też przyjazny dla osób, które nie są badaczami. Przystępne nagłówki, oszczędne stosowanie fachowego słownictwa…

…a także ikony, przyjazny skład – dobrze się to czyta. Jednocześnie mam poczucie, że całość nie jest przeprojektowana: nie ma niezwykle wymyślnej formy graficznej, która pasowałaby raczej do raportu o muzeum sztuki nowoczesnej niż do tekstu poświęconego prowizorycznym często inicjatywom.

Zjawisko archiwizowania jest też obecne w środowisku miłośników fantastyki. Trudno byłoby zbadać magazyny fanowskie bez współpracy z ludźmi, którzy je zbierali.

Tak, można tu wskazać dużo związków, choć to pasjonaci zupełnie innych rzeczy.

Daje mi do myślenia, że moje pierwsze skojarzenia z oddolnymi praktykami to studia fanowskie, wszelkie przekazy audiowizualne, gry wideo i gry fabularne… Są to w znacznej mierze tematy „z importu”, dowartościowane przez anglosaskie studia kulturowe. A przecież zachodzące tam procesy przypominają te, których aktorami są kolekcjonerzy militariów albo pasjonaci różnych zjawisk lokalnych…

Dzięki raportowi wielkomiejscy badacze z klasy średniej mogą poznać praktyki kolekcjonowania obecne również w klasie ludowej.

Tak, to jest problem, który nigdy się nie dezaktualizuje – uświadamianie sobie własnej pozycji jako badacza, ale też osoby niewątpliwie oderwanej od tego, jak rzeczywistość przeżywa wielu innych ludzi w tym kraju. Nie chodzi o to, że są tematy lepsze i gorsze, ale o tę autorefleksję, może jeszcze o proporcje. Ostatnio na Zjeździe Medioznawców i Filmoznawców w Krakowie zobaczyłem, jak wiele osób w Polsce bada na przykład seriale HBO – mnie zresztą również się to zdarzało. W czym problem? W tym, że tylko nielicznych interesuje M jak miłość. Tymczasem społeczny zasięg tego ostatniego serialu jest w Polsce nieporównanie większy. Życie toczy się nie tylko tam, gdzie sami jesteśmy, i warto zwracać na to uwagę. Ten raport świetnie to ilustruje.