Sto lat nad Bałtykiem

Data publikacji: 21.05.2020
9 minut

Rok 2020 został przez Sejm RP ustanowiony Rokiem Zaślubin Polski z morzem w Pucku.

Sto lat nad Bałtykiem
Fot. NAC

Zdecydowaliśmy się spojrzeć na tę rocznicę przez pryzmat tego, co jest nam najbliższe – kultury. Narodowe Centrum Kultury przygotowało szereg działań na rok 2020, by przybliżyć tę ważną datę i jej konsekwencje dla działań artystycznych.  

Polska wraca do morza

Dostęp do morza Polska straciła w 1793 r., po III rozbiorze. Powróciliśmy nad Bałtyk dopiero po 127 latach, już po odzyskaniu niepodległości – dzięki postanowieniom traktatu wersalskiego, które weszły w życie 20 stycznia 1920 roku. Symbolicznym ukoronowaniem wyznaczania nowych granic na Pomorzu były zaślubiny Polski i Bałtyku, których dokonał generał Haller 10 lutego 1920 roku w niewielkim puckim porcie. 

Zapewnienie odradzającej się Rzeczypospolitej dostępu do morza nie było pomysłem nowym, który pojawił się dopiero po I wojnie światowej. Koncepcja ta rozwijana była już w XIX wieku, w środowisku Hotelu Lambert.  

W wieku XX ojcowie polskiej niepodległości, Józef PiłsudskiRoman Dmowski, mieli różne wizje. Środowisko Piłsudskiego, ludzie związani z Polską Partią Socjalistyczną, godziło się na oddanie Gdańska w zamian za zachowanie dostępu do południowo-wschodnich brzegów Bałtyku. Z kolei Dmowski zakładał, że do Rzeczypospolitej powrócić powinien Gdańsk, który znajdował się niegdyś w granicach kraju. I chociaż to Dmowski reprezentował Polskę podczas kongresu wiedeńskiego, ze swojej wizji musiał jednak zrezygnować. Drugi z ważnych reprezentantów odradzającego się kraju, Ignacy Jan Paderewski, już wcześniej uzyskał poparcie dla zapewnienia Polsce dostępu do morza – w swoim czternastopunktowym orędziu wygłoszonym w 1918 roku prezydent USA Wilson mówił o „swobodnym i bezpiecznym dostępie do morza”, który należy zapewnić Polsce. I tak się w końcu stało – Polska dzięki zapisom traktatu wersalskiego uzyskała dostęp do Bałtyku. Od tego momentu mogliśmy rozpocząć powrót na ziemie należące kiedyś do Rzeczypospolitej – część Wielkopolski i dawnych Prus Królewskich. Przejmowanie Pomorza zaczęło się 18 stycznia w Toruniu, a zakończyło się 10 lutego, gdy dowódca Frontu Pomorskiego generał Józef Haller dokonał symbolicznych zaślubin odrodzonej Polski i Bałtyku. 

Od polonijnych przedstawicieli Wolnego Miasta Gdańska generał otrzymał dwa platynowe pierścienie. Razem z towarzyszącą mu delegacją rządową, która liczyła aż dwadzieścia osób, oraz mieszkańcami Pomorza udał się do Pucka. Dworzec w mieście udekorowano biało-czerwonymi flagami, a Hallera i przybyłą z nim delegację powitano bardzo hucznie. Oczekiwały go poczty wszystkich rodzajów broni, ze sztandarami i orkiestrami wojskowymi, a także towarzyszące im delegacje z miast odzyskanego Pomorza. Odbyła się uroczysta msza i przy dźwięku salw armatnich na wysoki masz wciągnięto flagę Rzeczypospolitej.

Generał Haller wygłosił przemówienie, po czym wjechał konno do morza i wrzucił w jego fale jeden z otrzymanych pierścieni, drugi zaś włożył na palec, poślubiając tym samym Bałtyk w imieniu Polski. 

Powrót Polski nad Bałtyk był niezwykle istotny dla odbudowującego się kraju. Po pierwsze, Wisła wciąż była istotnym szlakiem żeglugi śródlądowej, tak jak przed wiekami. Chociaż jej ujście kontrolowane było przez Wolne Miasto Gdańsk, to samo uzyskanie ponad 140 kilometrów wybrzeża dawało szansę na rozbudowę portu. Tak się zresztą stało jeszcze w dwudziestoleciu międzywojennym, chociaż podjęto wtedy decyzję o tym, by nie rozbudowywać niewielkiego Pucka ani równie małego Helu, a zbudować zupełnie nowe miasto – Gdynię, która od początku pomyślana była jako wrota do morza. A nawet do mórz, bo nie była jedynie lokalnym bałtyckim portem, obsługiwała bowiem transport (pasażerski i towarowy) dalekomorski.  

Dostęp do Bałtyku miał znaczenie nie tylko gospodarcze (choć było ono bardzo istotne), lecz także militarne. Pierwszy polski okręt wojenny, ORP „Pomorzanin”, stacjonował w Pucku. We wczesnych latach dwudziestych podstawą naszej floty morskiej były używane okręty pochodzące z Niemiec – część z nich przyznano Polsce jako reparacje. Jednak w drugiej połowie dekady podjęto decyzję o rozbudowie Marynarki Wojennej, a okręty zaczęto zamawiać m.in. w stoczniach brytyjskich, francuskich i holenderskich. Polskie siły rozbudowały się o niszczyciele, minowce i okręty podwodne.  

Obsługę i kadry oficerskie polskiej floty szkolono w Tczewie, w Szkole Morskiej powołanej do życia w 1920 roku (przeniesionej dekadę do Gdyni później i nazwanej wtedy Państwową Szkołą Morską). Ta sama szkoła szkoliła zresztą oficerów floty handlowej i tych pływających na słynnych polskich transatlantykach. W 1930 roku założone zostało bowiem Polskie Transatlantyckie Towarzystwo Okrętowe, a już pod koniec lat trzydziestych Rzeczypospolita dysponowała siedmioma liniowcami, z których dwa – zamówione we Włoszech: MS „Piłsudski” i MS „Batory” były statkami prawdziwie luksusowymi, wożącymi nie tylko migrantów, lecz także turystów, chcących odbyć wygodny rejs dla samej przyjemności podróżowania. Stanowiły one wizytówkę Polski – dynamicznie rozwijającego się kraju – i polskiego wzornictwa użytkowego, bowiem cały ich wystrój zaprojektowany i wykonany został w polskich zakładach. Wkrótce zaś do „Piłsudskiego” i „Batorego” dołączyły kursujące do Ameryki Południowej „Chrobry” i „Sobieski”

* * *

Z okazji rocznicy zaślubin Polski z Bałtykiem Narodowe Centrum Kultury przygotowało kampanię promocyjną, mającą przybliżyć Bałtyk jako źródło inspiracji w kulturze. Do współpracy zaproszono dwie młode artystki: Martynę Koleniec, która stworzyła rocznicową animację, oraz Joannę Longić z zespołu Tęskno, która przygotowała dla NCK nową aranżację utworu Adama Repuchy Zabierz mnie do Morza. Animacja i utwór muzyczny składają się w jedną całość, która stanowić ma zaproszenie i punkt wyjścia do dyskusji o tym, czym może być Bałtyk dla współczesnej kultury.  

W roku jubileuszu Narodowe Centrum Kultury zaprezentowało także morski kalendarz na 2020 rok, dzięki któremu przez cały rok można poczuć się jak podczas wakacji nad morzem.