„Zaproś nas do siebie 2018” – impulsem do zmian

Data publikacji: 17.12.2018
5 minut

Minęło osiem miesięcy naszego udziału w programie „Zaproś nas do siebie 2018” – pora go jakoś podsumować. Przede wszystkim spróbować zestawić bilans zysków i strat i zadać sobie fundamentalne pytanie: Czy było warto?

finałowa wizyta Zaproś nas do siebie!
Fot. Tomasz Kaczor, finałowa wizyta Zaproś nas do siebie!

W przypadku Grajewskiego Centrum Kultury udział w programie „Zaproś nas do siebie 2018” zaczął się jak w dobrym filmie Hitchcocka, czyli od „trzęsienia ziemi”. Wszystko za sprawą „młodej krwi” czyli jednej ze stażystek, która wynalazła w Internecie aplikację zgłoszeniową, wypełniła ją i postanowiła wysłać. Pierwsze wątpliwości (nawet powiedziałbym zdecydowany sprzeciw) pojawił się w zespole Grajewskiego Centrum Kultury już na etapie zgłoszenia wniosku: „A po co nam to?”, „A przecież mamy tak dużo codziennej roboty, a tu jeszcze trzeba będzie się angażować w jakiś wniosek”, „A czy dodatkowe zadania będą dodatkowo wynagradzane”, „A młoda wymyśliła, a my będziemy musieli robić” itd…To zaangażowanie zespołu widać (a raczej nie widać) było na zdjęciu grupowym, które wykonaliśmy specjalnie na potrzeby zgłoszenia się do programu.

Zdecydowałem, że mimo to „wchodzimy” w temat (bycie dyrektorem czasem ma jednak swoje plusy), bo potrzebny jest nam jakiś impuls zewnętrzny, by spojrzeć na naszą instytucję i zespół może z trochę innej perspektywy, by sprawdzić się na tle innych, by przede wszystkim zastanowić się, czy to, co robimy ma sens …

Przez te osiem miesięcy kilka osób z zespołu wzięło udział w tematycznych wyjazdach studyjnych, wrażeniami z których dzielili się później z resztą zespołu. Okazało się, że inne ośrodki kultury mają podobne problemy do naszych, a często jeszcze gorzej od nas. A mimo braku wystarczających pieniędzy, z niewielkimi zasobami ludzkimi i często kiepskim zapleczem technicznym potrafią robić fantastyczne rzeczy i wydarzenia – bo im się po prostu chce. Nasze poczucie wyjątkowości i tego jacy to jesteśmy super nieco zostało zachwiane – pojawiła się potrzeba refleksji. Z oporami części zespołu, ale udało nam się zacząć rozmawiać nie tylko na temat kolejnych imprez, ale też o tym, co nam w pracy przeszkadza, co można zmienić, żeby było lepiej i przyjemniej tak zwyczajnie na co dzień. Ale też czy musimy robić to wszystko, co robimy. Czy może warto z czegoś zrezygnować, a może warto zapytać mieszkańców czy to, co robimy im się podoba, czy może chcieliby czegoś innego. Zaczęliśmy też korzystać z doświadczeń innych – monitorujemy, jak uczestnicy organizowanych u nas wydarzeń je oceniają; zapraszamy mieszkańców do Kawiarenki kulturalnej, gdzie mogą podzielić się z nami swoimi refleksjami o lokalnej i nie tylko kulturze; wyszliśmy z kulturą w przestrzeń miejską, planujemy wprowadzić wolontariat.

Dla mnie osobiście największa wartością „Zaprosia” są przede wszystkim ludzie i to na wielu płaszczyznach. Po pierwsze ekipa Narodowego Centrum Kultury, która była bezpośrednio zaangażowana w realizację projektu. Po drugie dyrektorzy i pracownicy instytucji kultury, uczestniczących w projekcie, których udało mi się spotkać podczas wspólnych wyjazdów. Po trzecie pracownicy Grajewskiego Centrum Kultury i ci bardziej zaangażowani w program i ci w ogóle niezaangażowani. Najlepiej oddaje to następujące motto: „O sukcesie najlepszych firm decydują ludzie, którzy w nich pracują”.

Po ośmiu miesiącach z czystym sumieniem mogę odpowiedzieć na postawione na początku tych refleksji pytanie - było warto! Grajewskie Centrum Kultury nie wykonało hiperskoku w nową rzeczywistość, ale rozpoczęło podróż w kierunku bycia lepszym, bliższym mieszkańców ośrodkiem kultury, bo w końcu chyba po to jesteśmy …

Tomasz Dudziński
Dyrektor Grajewskiego Centrum Kultury