„Pan T.” – Kultura Dostępna w Kinach

Sieć Kin Helios
Czw. 24 września 2020 r.   g. 18:00
Cena biletu: 10 PLN

Seanse odbywają się w wybranych kinach sieci Helios (więcej na www.helios.pl)

Warszawa, rok 1953. W hotelu dla literatów mieszka uznany pisarz. Pan T. Utrzymuje się z korepetycji udzielanych ślicznej maturzystce. Życie bohatera staje się coraz ciekawsze, gdy jego sąsiadem zostaje chłopak z prowincji i czyni go swoim idolem...

Film inspirowany postaciami prawdziwych polskich literatów z tamtych lat, ukazujący stalinizm jako epokę pełną absurdów, w której terror miesza się z graniem po kryjomu zakazanego jazzu, a w toalecie można natknąć się na najważniejszą osobę w państwie.

Kwestia smaku 

Recenzja Łukasza Maciejewskiego

„Pan T.” ma kłopoty. Kłopoty ma nie tylko tytułowy bohater dzieła Marcina Krzyształowicza, ale także producenci i autorzy filmu. W recenzji rekomendującej „Pana T.” publiczności „Kultury Dostępnej w Kinach” nie będę jednak rozwijał wątku protestów spadkobiercy Leopolda Tyrmanda oskarżającego produkcję filmu o bezprawne używanie wizerunku ojca w filmie – od werdyktu są sądy i inne organizacje odpowiedzialne za prawa autorskie a nie dziennikarze. Ja chciałbym się skupić na samym obrazie. Oto opowieść o alternatywnej rzeczywistości której nie znajdziemy w oficjalnych podręcznikach historii. Akcja wysmakowanego plastycznie, czarno-białego filmu (zdjęcia Adama Bajerskiego) rozgrywa się w 1953 roku w Warszawie. Pamięć wojny jest jeszcze wszechobecna, stolica wciąż wydaje się gruzowiskiem, które jednak zaczyna się z wolna zmieniać. Upiory przeszłości, pamięć rozpaczy ustępują miejsca nowym pomysłom, konceptom, ideom. Niestety, żaden ustrój, socrealizm zwłaszcza, nie sprzyjał innowatorom, kolorowym ptakom, indywidualnościm wyłamującym się z przeciętnego zaszeregowania. A taki właśnie jest tytułowy Pan T. w introwertycznej kreacji dawno nieoglądanego w głównej roli Pawła Wilczaka. Pan T. to przybysz z innego świata, który musi zapłacić wysoką cenę za funkcjonowanie w rzeczywistości donosów, subwencjonowania wszelkich towarów i permanentnego picia czystej wódki, nie markowego francuskiego wina. W tę rzeczywistość reżyser filmu wprowadza jednak wizyjność dzieła samego Pana T., jego książek, utworów łagodzących sadyzm liryzmem, a liryzm – groteską. Świat twórczości Pana T. przenika do ponurej rzeczywistości kraju pod literą P. - oto początki jazzu, jazzu granego w kościelnych katakumbach, w tym świecie możliwe jest także spotkanie w toalecie z samym Bierutem, oskarżanie o zamiary wysadzenia Pałacu Kultury i Nauki w powietrze, ale i nieprawomyślny romans bezrobotnego literata z wrażliwą i seksowną maturzystką.  

Osią dramaturgiczną filmu, w którym stalinowskie mroki rozświetla pączkujący, rozmnażający się, zakazany i piętnowany niczym jazz indywidualizm, jest osobliwa relacja między T. a prostym chłopcem zagranym fenomenalnie przez Sebastiana Stankiewicza marzącym o karierze dziennikarza, dla którego Pan T. staje się przyjacielem, guru, ale i adresatem donosów. Czasy były skomplikowane, ludzie słabi, a diagnoza społeczna nie nastrajała optymistycznie co do przyszłości. A jednak, dokładnie tak jak w filmie Marcina Krzyształowicza, ludzie rozbrajali żałość humorem, poezją, kolorowymi skarpetkami, dystansem do świata. Być może dzięki temu udało nam się przetrwać.  

„Po co ta Polska zerka zawsze albo na lewo, albo na prawo, albo na wschód, albo na zachód, a nic sama nie chce wymyślić?” - pytał retorycznie Stanisław Dygat w wydanym w 1946 roku „Jeziorze Bodeńskim”. Być może właśnie nasza postawa niesmaku wobec opresyjnej rzeczywistości, tak precyzyjnie pokazana w „Panu T.”, była tym autorskim pomysłem? „Kwestia smaku” o której pisał Zbigniew Herbert grany w filmie przez Jacka Braciaka - zalążek wielkich ruchów społecznych, i w efekcie zmiany ustroju. Za „kwestię smaku” odpowiadali u nas poeci, outsiderzy, artyści i filozofowie. Pan T. i jemu podobni. Na pewno również dzięki nim, parę razy udało się zwyciężyć.  

 

 

 

 

 

 

 

 

Łukasz Maciejewski – urodzony w Tarnowie dziennikarz, krytyk filmowy i krytyk teatralny. Absolwent filmoznawstwa na Uniwersytecie Jagiellońskim, wykładowca na Wydziale Aktorskim PWSFiT im. Leona Schillera w Łodzi, a od 2016 roku ambasador projektu Kultura Dostępna realizowanego przez Narodowe Centrum Kultury. Autor takich książek jak Aktorki. Portrety, czy Flirtując z życiem. Danuta Stenka w rozmowie z Łukaszem Maciejewskim.


„Pan T.” (2019)

Reżyseria: Marcin Krzyształowicz
Scenariusz: Marcin Krzyształowicz, Andrzej Gołda
Obsada: Paweł Wilczak, Sebastian Stankiewicz, Wojciech Mecwaldowski
Dystrybutor: Kino Świat