Ivan Marchuk, czyli burzenie logicznego porządku rzeczywistości

Data publikacji: 25.02.2015
4 minuty

W dzisiejszych czasach, kiedy wydawać by się mogło, że wszystko już zostało powiedziane, często „nowym” okazuje się to, co już dawno jest „stare”. Takie odkrywanie rzeczywistości w świecie zakurzonym wszechobecnym sileniem się na oryginalność nie jest modne, ale na pewno skuteczne. Takie myślenie ma szansę przetrwać wieki i stać się częścią globalnej kultury. Ivan Marchuk to człowiek o wszechstronnym widzeniu rzeczywistości, którego najsilniejszym motywem staje się magiczna kraina rodem ze sztuki ludowej, w której sam artysta przeobraża się w przewodnika po świecie odrealnionych „bożków”, których czas zastygł na obrazie.

Technikę, która towarzyszy jego pracom, artysta nazywa „plątanizmem”. W wolnym tłumaczeniu chodzi o „aktywne tkanie”. Jest to jego charakterystyczny ślad, a umiejętność tę Marchuk doprowadził do takiej precyzji, że trudno ją powtórzyć. Wizualne wyrażanie wewnętrznej percepcji bliskie jest surrealistom i myślę, że również ukraińskiemu mistrzowi pędzla. Jest to surrealizm z dodatkiem „utkanej” symboliki, gdyż zwykłym językiem nie da się opisać świata. 

Obrazy z kolekcji, która będzie prezentowana w Polsce, podzieliłbym na trzy kategorie: „portrety bożków”, „czekających wyznawców” i „inne”. Jest to moja luźna interpretacja, która pomogła mi w ugrupowaniu tematycznym tych dzieł. Dostrzegłem w nich nawiązanie do kultury, która kiedyś władała tymi wielkimi połaciami ziemi. Jest to zapis poszukiwań treści metafizycznych, które można odczytać poprzez emocje czy intuicję. Każdy z tych obrazów jest subiektywną wizją twórcy i tylko jako taka może być w pełni rozpatrywany. Ja, podejmując się tego wyzwania, pragnę dookreślić to, co mnie samego zainspirowało w tych pracach. „Portrety bożków” to zbiór „starosłowiańskich” legend i ich bohaterów.

Obraz „Odlatujące daleko ptaki” kojarzy się z tęsknotą i upływem czasu czy przemijaniem. To pokazanie tego co trwa i trwać będzie – domowego ogniska i jego opiekuna, zakorzenionego mocno właśnie w tym miejscu. On sam roznieca ciągły ogień, czekając na powrót wiecznych pielgrzymów. „Czekający wyznawcy” to analogiczne uzupełnienie „Portretów bożków”. W obrazie „Pieśń nad pieśniami” daje się odczuć mnóstwo wspomnień obecnych w wygrywanych melodiach czy pieśniach ludowych. Sam autor podpowiada, tytuł obrazu dopełnia wizualny przekaz.

Zapraszam do oglądania wystawy i mam nadzieję, że właśnie my Polacy odnajdziemy w nich siebie, nasze portrety, miłość i wiarę oraz tak ważną w dzisiejszych czasach wspólnotę braterską.

Prof. ndzw. dr hab. Artur Krajewski /ASP w Warszawie/

Kurator wystawy