"Czerwony Kapitan"
Polska, sieć Kin Helios w całej Polsce, Kino Iluzjon i Elektronik w Warszawie

"Czerwony Kapitan" - Kultura Dostępna w kinach

Czwartek, 19-01-2017
rozpoczęcie o 18:00
Polska, sieć Kin Helios w całej Polsce, Kino Iluzjon i Elektronik w Warszawie

Rok 1992. Po upadku komunizmu pozostało wiele nierozwiązanych spraw kryminalnych, których sprawcy nigdy nie ponieśli kary. W ręce Krauza (Maciej Stuhr) – ambitnego, młodego detektywa z Wydziału Zabójstw, wpada jedna z nich. Na miejskim cmentarzu odnalezione zostają zwłoki z licznymi śladami tortur. Świadomi niebezpieczeństwa, Krauz wraz ze swoim partnerem, postanawiają jednak rozwiązać zagadkę. Wszystkie tropy prowadzą do „Czerwonego Kapitana” – owianego złą sławą specjalisty od „ostatecznych” przesłuchań z czasów minionej władzy. Niewielu przeżyło spotkanie z nim. Z każdą minutą wychodzi na jaw coraz więcej faktów, a podejrzenia padają na najwyższych decydentów policji i Kościoła.

Czeska wersja "Psów"?

Recenzja Łukasza Maciejewskiego

Filmy czeskie, niegdyś tak u nas popularne, coraz rzadziej docierają do polskich kin. "Czerwony kapitan" Michala Kollara to jednak trochę inny przypadek. Film nominalnie czeski i słowacki, ale nakręcony w koprodukcji z Polakami. A w głównej roli Maciej Stuhr.

Najlepsze filmy czeskie wynikały w dużym stopniu z temperamentu, poszukiwań autorskich konkretnych reżyserów, od Formana i Menzla, po Hrebejka, Zelenkę czy Gedeona. Film Kollara jest zupełnie inny. Reżyser mierzy się bowiem z klasycznym kinem gatunkowym. W pierwszych polskich recenzjach pojawiło się nawet określenie, że to czeska wersja "Psów" Pasikowskiego, ale to chyba jednak komplement na wyrost. Nie sądzę, żeby "Czerwony kapitan" po latach cieszył się taką estymą jak rodzima opowieść o Franzu Maurerze. Temat jednak, przyznajmy, jest zbieżny. 1992 rok w Bratysławie: w czasie aksamitnej rewolucji dochodzi do podziału Czech i Słowacji. Korespondenci zachodni piszą z zachwytem o pokojowym rozstaniu, ale wewnątrz państwowego organizmu dochodzi do przekroczeń i kłamstw. Maciej Stuhr gra w filmie młodego policjanta Krauza (czyżby jednak zamierzona zbieżność z Franzem w "Psach"?), który razem ze starszym kolegą znajduje ukryte na cmentarzu zwłoki. Zagadka okaże się trudna do wyjaśnienia, a jej zatuszowaniem będą zainteresowani zarówno dawni komuniści jak i kościół.

Nie wszystko w "Czerwonym kapitanie" się udało. Reżyser nieposiadający dużego doświadczenia w kinie, niekiedy nie radzi sobie zupełnie ze skomplikowaną strukturą narracyjną, wątki mu się plączą, pointa nie jest wyraźna. Mimo to, ciekawa wydaje się ubrana w konwencję thrillera obserwacja okresu transformacji z nieznanej mi wcześniej, czeskiej i słowackiej perspektywy. Wnioski są wieloznaczne. Zmieniają się kostiumy, nazwy ulic, nazwiska polityków, ale mechanizm ludzkich zachowań jest niezmienny. W Czechach, w Polsce, czy - dajmy na to - w Argentynie. Istnieją dwie strony mocy: dobra i zła. Nigdy nie wiadomo która weźmie górę...

Łukasz Maciejewski

Łukasz Maciejewski

(fot. Marcin Oliva Soto)

Reżyseria: Michal Kollár

Scenariusz: Miro Šifra, Michal Kollár, Anna Fifíková

Dystrybutor: Kino Świat

Obsada: Maciej Stuhr („Glina”, „Drogówka”, „Obława”, „Listy do M.”, „Planeta Singli”), Marián Geišberg („Janosik. Prawdziwa historia”, „Przeboje i oldboje”), Oldřich Kaiser („Obsługiwałem angielskiego króla”, „Ciemnoniebieski świat”), Zuzana Kronerová („Cztery słońca”, „Szczęście”).